czwartek, 1 października 2009

9

Krótszego tytułu posta na tym blogu już nie będzie, bo i krótszego tytułu dla filmu wymyślić się nie dało :) 9 (9, omg!) to bajka/animacja jednak o tyle intrygującej i mnie kręcącej tematyce, że postanowiłem obejrzeć. Ostatecznie nie jestem zachwycony, bo ani nie mogłem w pełni nacieszyć oka piękną grafiką 3D (cam :<), ani nie było to jakieś szczególnie długie - tylko 70 minut.


Ale nie będę się znęcał nad twórcami, bo to nie ich wina, że nie widziałem ich dzieła w pełnej krasie, a to chyba podstawa jeśli chodzi o animacje. Powiem jednak co nieco o przesłaniu filmu, gdyż jest to kolejny obok grafiki ważny aspekt tej produkcji. Opowiedziana tu historia po raz kolejny wykorzystuje kwestie podjęte przez Matriksa - ślepy pęd ludzkości do stworzenia sztucznej inteligencji, która potem... buntuje się i próbuje unicestwić swoich stwórców. Wybitny naukowiec, którego mamy okazję oglądać już na początku filmu, tworzy pierwszą na świecie maszynę na tyle rozumną, że jest ona w stanie samodzielnie się reprodukować. Wkrótce niekontrolowane klony zalewają świat i niszczą ludzkość. W ostatniej chwili naukowiec przekazuje iskrę życia dziewięciu szmacianym laleczkom, aby one kontynuowały "życie" na Ziemi. Nie wiem jednak co autorzy filmu chcieli przekazać widzowi najbardziej, bowiem walkę z maszynami wydaje się nieco przesłaniać heroiczna walka tytułowego 9 o życie kompanów w niedoli. Z drugiej strony opowieść pokazuje, że zawsze warto walczyć do końca, i że ta walka ramię w ramię zamiast osobno jest łatwiejsza. Ode mnie "czwórka z minusem".

* * * *