niedziela, 29 listopada 2009

Cidade de Deus

Motywu inspiracji Brazylią ciąg dalszy. Wczorajszy wieczór spędziłem w Cidade de Deus (Miasto Boga). Film ten podobnie jak Elitarni opowiada historię mieszkańców faweli Rio de Janeiro. Wszystko kręci się wokół młodych grup przestępczych terroryzujących mieszkańców i jednego chłopaka - Kapiszona - marzącego o pracy fotoreportera, co pomogłoby mu w wyrwaniu się z dosłownie piekielnej rzeczywistości.

Na początku filmu pojawia się kilka przeskoków w przeszłość, pokazujących brutalne i krwawe początki bandytów, którzy później opanowali dzielnicę - tytułowe Miasto Boga. Tak poznajemy dzieciaka o przezwisku Kostka (później znany jako Mały Ze) i jego kumpla Bene. Po kilkunastu latach bezwzględnie wyżynają oni prawie wszystkich najważniejszych gangsterów i przejmują kontrolę nad ich narkotykowymi biznesami. Przy życiu pozostawiają tylko Marchewę, który w zamian decyduje się pracować dla duetu. Przez pewien czas wszystko idzie gładko. Interes kwitnie, wojny gangów ustają (bo i nie ma przeciwnych obozów), a mieszkańcy uzależniają się na dobre od dragów. Nic co "piękne" nie trwa jednak wiecznie. Między Małym Ze i Marchewą powoli narasta konflikt. Gdy ginie Bene, który hamował zapędy Ze, Marchewa postanawia uprzedzić atak na swój teren i decyduje się usunąć przeciwnika. Wybucha nowa wojna gangów.


Tymczasem Kapiszon dzięki zdjęciom Małego Ze dostaje się do redakcji lokalnej gazety, gdzie ma nadzieję rozpocząć karierę prawdziwego fotoreportera. W końcu dochodzi do decydującego starcia pomiędzy Ze i Marchewą. Obaj zostają pojmani przez policję, jednak skorumpowani funkcjonariusze wypuszczają Ze. Kapiszon obserwuje całe zajście i robi zdjęcia. Po odejściu policjantów Małego Ze dopada i zabija banda zbuntowanych dzieciaków. Fotki z zajścia trafiają do prasy.

Szczerze mówiąc, przed obejrzeniem filmu myślałem, że będę miał do czynienia z czymś w rodzaju dokumentu, jednak pozytywnie się rozczarowałem. Co prawda obraz jest oparty na faktach jednak przedstawia je w bardzo ciekawy i widowiskowy sposób. Niezwykła brutalność i przekonująca gra aktorów (również tych najmłodszych) zrobiły swoje - nie mogłem oderwać oczu od ekranu. Szczególnie mocne były sceny zabójstw w wykonaniu - co tu kryć - dzieci. Ich obojętność w chwili odbierania innym życia była przerażająco przekonująca. Całość trwa bite dwie godziny, ale są one dobrze wypełnione fabułą i nie miałem ani chwili żeby ziewnąć ;) Szczerze polecam. Absolutnie jeden z najlepszych filmów jakie widziałem. Daję 4,8.

* * * * *

piątek, 13 listopada 2009

Tropa de Elite

Już dawno miałem obejrzeć ten film, ale dopiero jakiś czas temu znalazłem chwilę czasu i chęć na nadrobienie zaległości. Co mnie zmobilizowało? Inspiracja :) Bo m.in. ta właśnie produkcja zainspirowała ekipę Rockstar Vancouver, do przeniesienia trzeciego Maksa Payne'a z Nowego Jorku do Sao Paulo. Ale do rzeczy. Tropa de Elite (Elitarni, czy też The Elite Squad) opowiada historię dowódcy BOPE - elitarnej wojskowej grupy zadaniowej policji Rio de Janeiro do walki z przestępczością zorganizowaną. Wbrew temu co pokazuje telewizja, Rio nie jest tylko tętniącym życiem miastem, w którym karnawał trwa cały rok. W slumsach Rio, gdzie gangsterzy nie boją się w biały dzień otworzyć ognia w kierunku stróżów prawa, każdego dnia krew leje się strumieniami.


I właśnie tam, gdzie zwykła policja nie daje rady, wysyłana jest ekipa BOPE. Z tymi ludźmi nie ma żartów. Aby przeżyć muszą być równie bezwzględni jak ich przeciwnicy. Gdy nadejdzie pora nie zawahają się pociągnąć za spust. Wszyscy o tym wiedzą i wiedzą też co oznacza trupia czaszka będąca symbolem BOPE.

Akcja filmu toczy się w roku 1997, kiedy to do Brazylii przylatuje Jan Paweł II. BOPE dowodzi w tym czasie kapitan Nascimento. Jego przełożony nakazuje oczyścić z dilerów narkotykowych dzielnicę, w której Papież chce się zatrzymać. Nascimento zaczyna natomiast powoli myśleć o odejściu z jednostki. Jest zmęczony pracą, a jego żona będąca w ciąży naciska na niego coraz bardziej. Najpierw musi jednak znaleźć godnego siebie następcę. Tymczasem do policji wstępuje dwóch przyjaciół: Neto i Matias. Obaj są pełni zapału i chęci do służby, jednak na co dzień stykają się tylko z korupcją i biurokracją. W końcu dostrzega ich Nascimento.

Elitarni wyciągają na wierzch brudy Rio i pokazują prawdę o życiu w brazylijskich fawelach. Bardzo dobrze oddana została codzienność miasta: walka o przetrwanie zwykłych ubogich mieszkańców, terroryzujących ich przestępców, skorumpowanej policji wyciągającej haracze za "ochronę" od uczciwych handlarzy, czy w końcu funkcjonariuszy BOPE - ich życie i pracę. Świetne zdjęcia i idealnie dobrani aktorzy, którzy tak wczuli się w swoje role, że momentami czułem się jakbym oglądał reportaż. Dobrze jednak wiedzieć, że nie wszystko zostało przez scenarzystów oparte na faktach, bo patrząc na policję Rio już zaczynałem postrzegać ekipę BOPE jako ostatnich sprawiedliwych. Dobre kino, dużo akcji, genialny klimat. Daję 4 i pół.

W najbliższym czasie spróbuję obejrzeć sobie jeszcze "Miasto Boga" tego samego reżysera. Podobne klimaty i znowu ta inspiracja ;)

* * * *