piątek, 13 listopada 2009

Tropa de Elite

Już dawno miałem obejrzeć ten film, ale dopiero jakiś czas temu znalazłem chwilę czasu i chęć na nadrobienie zaległości. Co mnie zmobilizowało? Inspiracja :) Bo m.in. ta właśnie produkcja zainspirowała ekipę Rockstar Vancouver, do przeniesienia trzeciego Maksa Payne'a z Nowego Jorku do Sao Paulo. Ale do rzeczy. Tropa de Elite (Elitarni, czy też The Elite Squad) opowiada historię dowódcy BOPE - elitarnej wojskowej grupy zadaniowej policji Rio de Janeiro do walki z przestępczością zorganizowaną. Wbrew temu co pokazuje telewizja, Rio nie jest tylko tętniącym życiem miastem, w którym karnawał trwa cały rok. W slumsach Rio, gdzie gangsterzy nie boją się w biały dzień otworzyć ognia w kierunku stróżów prawa, każdego dnia krew leje się strumieniami.


I właśnie tam, gdzie zwykła policja nie daje rady, wysyłana jest ekipa BOPE. Z tymi ludźmi nie ma żartów. Aby przeżyć muszą być równie bezwzględni jak ich przeciwnicy. Gdy nadejdzie pora nie zawahają się pociągnąć za spust. Wszyscy o tym wiedzą i wiedzą też co oznacza trupia czaszka będąca symbolem BOPE.

Akcja filmu toczy się w roku 1997, kiedy to do Brazylii przylatuje Jan Paweł II. BOPE dowodzi w tym czasie kapitan Nascimento. Jego przełożony nakazuje oczyścić z dilerów narkotykowych dzielnicę, w której Papież chce się zatrzymać. Nascimento zaczyna natomiast powoli myśleć o odejściu z jednostki. Jest zmęczony pracą, a jego żona będąca w ciąży naciska na niego coraz bardziej. Najpierw musi jednak znaleźć godnego siebie następcę. Tymczasem do policji wstępuje dwóch przyjaciół: Neto i Matias. Obaj są pełni zapału i chęci do służby, jednak na co dzień stykają się tylko z korupcją i biurokracją. W końcu dostrzega ich Nascimento.

Elitarni wyciągają na wierzch brudy Rio i pokazują prawdę o życiu w brazylijskich fawelach. Bardzo dobrze oddana została codzienność miasta: walka o przetrwanie zwykłych ubogich mieszkańców, terroryzujących ich przestępców, skorumpowanej policji wyciągającej haracze za "ochronę" od uczciwych handlarzy, czy w końcu funkcjonariuszy BOPE - ich życie i pracę. Świetne zdjęcia i idealnie dobrani aktorzy, którzy tak wczuli się w swoje role, że momentami czułem się jakbym oglądał reportaż. Dobrze jednak wiedzieć, że nie wszystko zostało przez scenarzystów oparte na faktach, bo patrząc na policję Rio już zaczynałem postrzegać ekipę BOPE jako ostatnich sprawiedliwych. Dobre kino, dużo akcji, genialny klimat. Daję 4 i pół.

W najbliższym czasie spróbuję obejrzeć sobie jeszcze "Miasto Boga" tego samego reżysera. Podobne klimaty i znowu ta inspiracja ;)

* * * *