
Uwagę skupiamy na postaci niejakiego Środonia, zootechnika pracującego w jednym z PGRów. Pewnego dnia jego żona dość nagle umiera, ot tak upada i już nie wstaje. Środoń (Arkadiusz Jakubik) załamuje się, popada w alkoholizm, ale szybko zaczyna rozumieć, że musi żyć dalej. Ale już nie tu. W prasie znajduje ogłoszenie w sam raz dla siebie i przeprowadza się na drugi koniec Polski. W dniu, w którym przyjeżdża panuje straszna burza. Środoń znajduje schronienie w pobliskim domu Dziabasa (Marian Dziędziel) i jego żony (Kinga Preis). Z początku domownicy nieufni wobec przybysza, szybko zaczynają okazywać typowo polską, suto zakrapianą gościnność. Środoń i Dziabas wpadają na genialny pomysł bimbrowego interesu, który ma im przynieść ogromne zyski. Dziabas wykłada pieniądze, które odkładał na Poloneza dla swojego syna marnotrawnego, a Środoń proponuje własne oszczędności, które miały pozwolić mu rozpocząć nowe życie w nowym miejscu. Gdy przychodzi noc i wszyscy śpią, Dziabas nieoczekiwanie zmienia swoje plany. Zaczyna się polowanie.
W filmie występuje też drugi wątek, którego wydarzenia toczą się kilka miesięcy później. Środoń aresztowany przez Milicję zostaje przywieziony na wizję lokalną. Poza zeznaniami podejrzanego pokazywane są jednak również osobiste perypetie funkcjonariuszy i patologie życia w PRL jakie były wówczas na porządku dziennym. Naprawdę warto obejrzeć. 4,8 gwiazdki :)
* * * * *