
Swoją pomoc, za drobną opłatą, oferuje mu dwóch lokalnych rzezimieszków. Znajdują oni dokumenty zwyrodnialca i proponują Marcusowi odsprzedaż oraz znalezienie właściciela. Trop prowadzi do paryskiego klubu dla gejów Rectum. Marcus namierza tam swój cel, jednak jest zbyt osłabiony, by wymierzyć sprawiedliwość samodzielnie. Wyręcza go niepozorny Pier. I tutaj ma właśnie miejsce druga mocna scena, o szczegółach której nie będę opowiadał. Powiem tylko, że ma dość silny związek z pewną gaśnicą.
Opowiedziałem wszystko plus minus we właściwej kolejności. Jak wspomniałem na początku, film przedstawia te sceny od końca. Całość wydaje się być kręcona jak jakaś niskobudżetówka, ale ostatecznie stanowi naprawdę porządną produkcję. Z początku tylko trochę denerwuje celowo odwrócona pod kątem kamera, ale może to i lepiej. Przecież kogo interesują perypetie bywalców Rectum ;> Ogląda się szybko, acz z zaciekawieniem. 4,5!
* * * *