Obejrzałem ostatnio trochę filmów, zaległości w pisaniu mi się narobiło, czas więc je nadgonić. Zacznę od
Galerianek. Jeden z ciekawszych w tym roku polskich filmów, opowiadający historię grupy gimnazjalistek, dorabiających po godzinach na włóczeniu się po galeriach handlowych i szukaniu sponsorów. Gdy w klasie pojawia się "nowa", Alicja, dziewczyna nie ma przyjaciół. Wkrótce zdaje sobie sprawę, że najszybszym sposobem na zdobycie akceptacji rówieśników będzie dołączenie do paczki Mileny. Mimo, że nie zagwarantuje to nowych przyjaźni, Alicję przekonuje fakt, że z jej nowymi koleżankami nikt nie ma odwagi zadrzeć i że jest to jakiś sposób na osiągnięcie pewnego statusu oraz niezależności. Wejście w grupę nie jest jednak łatwe. Aby się przypodobać, Alicja musi stać się jedną z nich do samego końca.

"Praca" galerianki okazuje się jednak nie być takim łatwym kawałkiem chleba jak mogło się na początku wydawać. Trudny "pierwszy raz" i niewielkie korzyści powoli zaczynają zniechęcać bohaterkę. Do tego dochodzi samobójcza śmierć nieszczęśliwie zakochanego w Alicji kolegi. Czy warto aż tak się poświęcać dla nowego telefonu i kilku ciuchów?
Produkcję Katarzyny Rosłaniec polecam szczególnie rodzicom, coby po seansie mogli się zastanowić co ich córy wyczyniają, gdy oni nie patrzą. Inna sprawa, że rodzice tych konkretnych dziewczynek pewnie filmu nie zobaczą ;) W każdym razie warto obejrzeć. Solidny, polski obraz, jakich ostatnio niewiele. Zachęcam i daję mocną "czwórę".
* * * *